wtorek, 5 maja 2015

Mażoretką być, czyli o trudnej drodze do sukcesu

Nastka wróciła! :)

Dłuższa przerwa w blogowaniu, tym razem spowodowana przygotowaniami do Mistrzostw Mażoretek Polski Środkowej. Przygotowaniami, które nie poszły na darmo.

Zdarzyło Wam się kiedyś mieć marzenie, które wydawało się niemożliwe do spełnienia? Albo cel, do którego uparcie dążyliście, ale pojawiło się coś, co podcięło Wam skrzydła? Z pewnością! W takim razie zachęcam Was do przeczytania posta do samiuśkiego końca - po to, by przekonać się, że nie ma nic gorszego, niż przysłowiowo, rzucić w cholerę swoje plany i marzenia.


Niełatwe początki

Z mażoretkami pierwszy raz spotkałam się w 2011 roku, kiedy to w rodzinnym mieście, Poddębicach, po raz pierwszy odbył się Wojewódzki Przegląd Zespołów Mażoretkowych i Cheerleaders. Wtedy startowałam jeszcze z zespołem Flesz, działającym przy Młodzieżowym Centrum Edukacji Europejskiej, wraz z którym zajęłam III miejsce w kategorii pom-pom. Już wtedy zakochałam się w mażoretkach. Później byłam ciekawa jak na mistrzostwach Polski poradzi sobie poddębicka Dalia. Kiedy w internecie pojawiły się nagrania z zawodów, nie mogłam oderwać oczu od mażoretek tak zgrabnie maszerujących i podrzucających pałeczki. Moją miłość spotęgowały mistrzostwa Europy w chorwackiej miejscowości Poreć, gdzie poziom był jeszcze wyższy, wręcz kosmiczny. Wtedy zapragnęłam być właśnie taką tancerką. 

Gdy we wrześniu pojawiła się informacja o naborze do Dalii, nie zastanawiałam się długo. Od razu poszłam na pierwsze zajęcia, podczas których otrzymałam pałeczkę. Co tydzień przychodziłam na próby i dzielnie uczyłam się podstaw pracy z batonem. Wiele elementów, które dziś są dla mnie pestką, sprawiało mi niebywały kłopot. Zwyczajnie bałam się je wykonywać. Choć z każdego treningu wracałam z dziesiątkami siniaków i spuchniętą prawą dłonią, nie przestawałam, a wręcz przeciwnie. Miałam jeszcze więcej chęci brnąć w to dalej. 

Wysiłek został nagrodzony miejscem w składzie Dalii na pierwsze Mistrzostwa Mażoretek Polski Środkowej - tam zespół zwyciężył w kategorii formacje baton seniorki. Jednak czegoś mi brakowało, bowiem... po cichu marzyłam o byciu solistką.

Pierwszy słodko-gorzki raz

Nie obyło się bez przeciwności losu. W 2012 r. trafiłam do szpitala na płatowe zapalenie płuc. Choć zostało ono wyleczone, od tamtej pory zaczęłam często chorować i słabnąć podczas treningów. Mówiono  mi, bym zrezygnowała z mażoretek - ja tylko z uśmiechem na twarzy odpowiadałam, że to dopiero początek mojej przygody.

Marzenie o byciu solistką stało się rzeczywistością w marcu 2013 r., kiedy to trener Dalii, Karolina Gruchot-Krysiak,  zaproponowała mi występ solo podczas zbliżających się regionalnych mistrzostw. Chciałam wykorzystać tę szansę najlepiej, jak się dało. Nie myślałam o podium, bo to by było za dużo jak na pierwszy raz i początkującą mażoretkę. Zależało mi tylko na tym, bym była zadowolona ze swojego występu. Czy się udało? Czwarte miejsce w kategorii solo baton seniorki było dla mnie niesamowitym osiągnięciem. Do podium zabrakło tak niewiele! Nie wróciłam jednak z mistrzostw z pustymi rękami. W kategorii duo/trio baton seniorki zdobyłam srebrny medal, zaś zespół po raz drugi wywalczył pierwsze miejsce wśród formacji seniorek. Ten mały sukces utwierdził mnie tylko w przekonaniu, że ciężka praca popłaca i nie zawsze talent jest najważniejszy, bo liczy się to, ile wysiłku włożysz w swoją pasję. 

Drugi raz był już gorzki... 

W kolejnym sezonie podjęłam się nowego wyzwania - rozpoczęłam treningi z dwoma batonami. Miałam nadzieję, że wtedy uda mi się w końcu zatańczyć na mistrzostwach Polski. Przygotowałam nawet strój - sama zaprojektowałam sukienkę, a uszyciem jej zajęła się przemiła krawcowa z Poddębic, która choć początkowo miała pewne obawy, końcowym efektem była niesamowicie zachwycona. Zresztą, moja mama i ja też.
Na mistrzostwach Polski środkowej miałam wystartować w trzech solówkach - niestety z pom-pona byłam zmuszona zrezygnować w trakcie trwania, bowiem już od kilku tygodni zaczęły pojawiać się bóle kolana, a w pierwszej części, czyli konkurencjach baton, tańczyłam aż pięciokrotnie. 

W kategorii solo baton seniorki zajęłam piąte miejsce, zaś w solo 2x baton seniorki zdobyłam srebrny medal. Pomyślałam sobie "Mogło być lepiej, ale też nie jest źle". Gorycz pojawiła się jednak po opublikowaniu listy nominowanych na mistrzostwa Polski - okazało się, że pomimo miejsca na podium, nie było tam mojego nazwiska. Może i zabrzmi to nieco nieskromnie, ale nie mogłam powstrzymać łez. Już wtedy zaczęły dopadać mnie myśli, czy aby na pewno jest sens tańczyć dalej, skoro po raz kolejny mi się nie udało, mimo ciężkich treningów...

Szalony rok

W związku z rozpoczęciem nauki w liceum i przeprowadzką do oddalonej o ponad 40 km Łodzi, musiałam zrezygnować z bycia mażoretką Dalii. Dojazdy na treningi okazały się niesamowicie kłopotliwe. Nie potrafiłam jednak zrezygnować całkowicie z pasji i postanowiłam przygotować choreografię solową, ba, nie jedną, lecz trzy! 

Kolejnym wyzwaniem, którego się podjęłam, była nauka tańca z flagami. Początki okazały się trudne, ale z każdym dniem moje ręce zaczęły się przyzwyczajać do nowego rekwizytu. 

Pomysł, by wystartować na Mistrzostwach Mażoretek Polski Środkowej indywidualnie (jako Nastya Łódź z moją mamą w roli trenera) zrodził się spontanicznie. Choć początkowo wydawało mi się to szaleństwem, zrozumiałam, że spróbować warto - a nuż się uda! Treningi nie odbywały się jednak w wymarzonych warunkach - do dyspozycji miałam jedynie niską salę gimnastyczną ze starą, wybrzuszającą się miejscami podłogą, co często przeszkadzało np. przy wyrzutach z kilkoma obrotami. Zdarzył mi się nawet wypadek, gdy pałeczka uderzyła mnie w głowę podczas spadania i trafiłam do szpitala z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu...

Z niecierpliwością odliczałam dni do 25 kwietnia. I w końcu nadeszła długo wyczekiwana sobota. Nie przeszkadzała duchota czy fakt, że występowałam na samym końcu rywalizacji.

Wyniki? Wymarzone! Marzenie spełnione w 300%, bowiem:
- solo flaga seniorki - złoty medal
- solo 2x flaga seniorki - złoty medal
- solo 2x baton seniorki - IV miejsce
a co najważniejsze: wszystkie choreografie z nominacją na Mistrzostwa Polski!

Gdyby ktoś na początku roku szkolnego powiedział mi, że w najbardziej szalonym i trudnym roku uda mi się to, o czym marzyłam od lat, pewnie ciężko byłoby mi w to uwierzyć! Te małe, ale jakże cudownie smakujące sukcesy, przekonały mnie, że pod żadnym pozorem nie wolno się poddawać. NIGDY! 

Mistrzostwa Polski?

Rozpoczną się 22 maja i potrwają trzy dni. Miejscem rywalizacji, wzorem roku poprzedniego, jest hala "Azoty" w Kędzierzynie-Koźlu. Oczywiście, dzięki zdobytym nominacjom oraz wsparciu finansowemu ludzi dobrej woli za pośrednictwem strony Polak Potrafi, będę miała okazję po raz pierwszy wystartować w tej jakże prestiżowej imprezie. Sam fakt, że moje marzenie w końcu stanie się rzeczywistością uskrzydla i daje motywację do dalszych treningów. Wyniki przyjdą - jeśli nie w tym roku, to za kilka lat, bowiem ja tak szybko się nie poddam :) Tutaj jak ulał pasują słowa: "Jak nie drzwiami, to oknem".

Kto z Was choć trochę zainteresował się moją historią, proszony jest o trzymanie kciuków! <3




PS. Bez "trenera" nie byłoby sukcesu - i to on, a właściwie ona jest moją główną motywacją. Mamo, za wszystko, co dla mnie robisz - skromne, ale szczere DZIĘKUJĘ! <3

11 komentarzy:

  1. Wow! Dużo się tych występów oglądało, ale nie wiedziałam tak do końca, co to takiego. Gratulacje!

    http://www.by-mickey.blogspot.com/2015/05/zerkajac-w-przyszosc.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam dziewczyny,które są mażoretkami. Gratuluję sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. GRATULACJE!
    fajnie piszesz :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję! Nigdy nie spotkałam się z mażoretkami, może dasz jakiegoś linka do pokazów? Chętnie zobaczę jakieś występy. Szczególnie twoje!
    Jeszcze raz gratuluję!
    http://book-timesjt.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Brawo!! Miło się czyta jeżeli ktoś ma pasję a jak ktoś o niej pisze to jest jeszcze bardziej niesamowite:)
    www.tamitolarun.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że wtedy się nie poddałaś, jak widać-opłaciło się :)
    Moją pasją jest taniec, ale jeszcze nie odniosłam takich sukcesów jak Ty, na prawdę serdecznie Ci gratuluję i życzę powodzenia na Mistrzostwach! ♥ Obserwuję :)


    natasiak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam ludzi z pasją, szczególnie z taką nietypową :) Powodzenia dalej!
    http://modajestnaszapasja.blogspot.com/2015/05/be-original.html
    Będzie mi miło, jeżeli zostawisz po sobie ślad u mnie <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, gratuluję tylu osiągnięć. Masz fajną pasję, mało spotykaną :) Ja pierwszy raz słyszę o tej nazwie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

1. Dziękuję za komentarz! W ten sposób motywujesz mnie do dalszego blogowania, a każda motywacja jest na wagę złota!
2. Jeżeli zostawisz link do swojego bloga - możesz mieć pewność, że na niego zajrzę, a jeśli mi się podoba, to skomentuję.
3. Do reklamowania bloga stworzyłam specjalną zakładkę - "Spam".