piątek, 17 lipca 2015

Rozmyślania na temat przyszłości

W ostatnim czasie wszyscy (no, prawie) z uporem maniaka zadają mi pytania o to, co chcę robić w przyszłości. Począwszy od ojczyma, skończywszy na kardiologu. O ile kardiolog chciał tylko się dowiedzieć, czy wiążę przyszłość ze sportem, by na wszelki wypadek objąć mnie szczególną opieką (nic poważnego, tylko astma), o tyle zachowanie ojczyma denerwuje mnie coraz bardziej. Dlaczego? Non stop słyszę "Masz być lekarzem". Aż w końcu usiadłam i zaczęłam się zastanawiać nad tym, czy lepiej kierować się chęcią zysku, czyli to, co priorytetowe dla ojczyma, czy zainteresowaniami, co priorytetowe dla mnie. No właśnie. Czy to, czym się interesuję, jest w stanie pomóc mi w zdobyciu na tyle dobrego wykształcenia, by w przyszłości nie mieć problemów ze znalezieniem pracy? A może jednak lepiej zmusić się i być zarabiającym krocie, ale nieszczęśliwym lekarzem?

Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że od zawsze pasjonuję się językami obcymi, z wyłączeniem nudnych jak dla mnie (co nie znaczy, że niepotrzebnych w życiu) angielskiego czy niemieckiego. Rosyjski jest moim drugim językiem, zaraz po polskim, którego używam na co dzień. Włoskiego uczę się od początku liceum i pokochałam go całym sercem - za wszystko! Rumuński pełni podobną rolę, co rosyjski. Islandzki, niderlandzki i grecki, choć traktowane bardziej w ramach ciekawostki niż "czegoś poważniejszego", opanowane mam w stopniu podstawowym, ale dla mnie satysfakcjonującym. Są też języki słowiańskie, które rozumiem w piśmie oraz ze słuchu - ukraiński, białoruski, czeski, słowacki... 

Wybierając profil klasy w liceum, kierowałam się głównie zainteresowaniami i przedmiotami, w których czuję się dobrze. Swoją przyszłość wiążę nie tylko z tłumaczeniem, ale także podróżami, które uwielbiam ze względu na moją ciekawość świata. Chciałabym zobaczyć na żywe oczy Skandynawię, Kaukaz, wschodnią Europę... Lepiej trafić nie mogłam - rozszerzony włoski oraz geografia z dodatkowymi rosyjskim i francuskim. Cieszę się, że w drugiej i trzeciej klasie nie będę, mówiąc kolokwialnie, użerać się z przedmiotami, które kompletnie mnie nie interesują, a są nimi biologia, chemia czy fizyka. By ubiegać się o studia na Uniwersytecie Medycznym, tak jak życzy sobie ojczym, musiałabym zdawać na maturze co najmniej dwa z wymienionych przedmiotów. Jednak czy ma to jakikolwiek sens, jeśli biologii nie darzę szczególną sympatią od rozpoczęcia gimnazjum, a chemia na poziomie rozszerzonym jest dla mnie czymś kosmicznym? Skoro będąc jeszcze małym dzieckiem studiowałam mapy, a mając lat 11 postanowiłam sama nauczyć się "nowego" języka obcego (był nim hiszpański), to czy nie powinnam iść tą drogą?

Z drugiej strony, zdaję sobie sprawę z tego, że po ukończeniu filologii mogę mieć problemy ze znalezieniem pracy. Gdybym została lekarzem, nie musiałabym się o to martwić - ludzie będą chorować i leczyć się zawsze, więc nigdy nie zabraknie pracy dla specjalistów medycyny. Jednak gdy tak sobie myślę, ile lat i wysiłku musiałabym włożyć w zdobycie tytułu tego magistra, nie wiem czy jestem w stanie zmusić się do czegoś, co w szkolnych latach było (teraz jest) dla mnie udręką i przykrym obowiązkiem. Nie, nie mówię, że na filologii jest łatwo i przyjemnie. Ale pewnie takie studia będą wręcz przyjemnością - nie tylko nauka języka, ale także poznawanie kultury, historii czy literatury danego kraju, to coś wprost stworzone dla mnie, ciekawego świata stworzonka.

Jaki z tego wniosek? Nie posłucham ojczyma, nawet jeśli potem okaże się, że miał rację i pracy nie znajdę. Osobiście uważam, że ważniejszy jest pomysł na siebie, pracowitość i żywe zainteresowanie zawodem niż pieniądze, kariera i literki "dr" przed nazwiskiem. Może jeszcze nie dojrzałam do pewnych rzeczy. Może za mało wiem o życiu. Może się mylę. Może za kilka lat zmienię zdanie. Na tę chwilę pozostaję przy "swoich" językach obcych i podróżach, bowiem patrząc na to, że pani pedagog z mojej szkoły i jednocześnie jeden z najlepszych przyjaciół, pani Zosia, to naprawdę szczęśliwa i ciesząca się życiem kobieta, a pod względem zainteresowań jesteśmy niemalże bliźniaczkami, dochodzę do wniosku, że najważniejsze bym była zadowolona z tego, co robię. A reszta przyjdzie z czasem. 

11 komentarzy:

  1. Moim zdaniem powinnas postawic na to co lubisz, czyli właśnie na tłumaczenia i podrózowanie, bo czemu masz sie w przyszlosci meczyc i robic cos czego nie lubisz ;)
    Zapraszam do siebie http://sugarivett8.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Uważam, że powinnaś robić to co lubisz. Jeśli np krojenie ludzi nie należy dla cb do najprzyjemniejszych to zastanów się co sprawia ci radość i znajdź zawód który ci odpowiada :D http://paczajom.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę,ze masz jeszcze czas. Uwazam tez ze lepiej robic to co sie lubi niz szybko wypalic sie zawodowo bądź się męczyć ;) Ciesze się, że dołączyłam do grona Twoich obserwatorów

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo ciekawy post czekam na nastepny :)
    http://lina-lina8.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Rób to co lubisz i wszystko będzie dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na prawdę świetnie piszesz.
    Masz do tego talent :o! ♥
    Obserwuję! ;)
    http://kierunek--szczescie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny blog :D
    Czytanie go to sama przyjemność. Obserwuję ;)
    Zapraszam do siebie http://readit99.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Podjełaś słuszną decyzję, by robić w przyszłości to co lubisz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Najlepiej postawić na to co sprawia Ci przyjemność, żebyś później nie żałowała :)
    ******************************************************************************************
    MOGŁABYŚ MI POMÓC I POKLIKAĆ W 7 LINKÓW W MOIM OSTATNI POŚCIE? Byłabym bardzo wdzięczna! W zamian za poklikanie mogę polecić Twojego bloga lub go zaobserwować :)

    POZDRAWIAM!
    Mój blog-DREAMSSTATION

    OdpowiedzUsuń
  10. myślę, że świetny post. świetna tematyka. uwielbiam rozmyslać na takie tematy dzięki czemu twoje rozważania czytało mi się niezwykle miło. czekam na kolejne posty i obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń

1. Dziękuję za komentarz! W ten sposób motywujesz mnie do dalszego blogowania, a każda motywacja jest na wagę złota!
2. Jeżeli zostawisz link do swojego bloga - możesz mieć pewność, że na niego zajrzę, a jeśli mi się podoba, to skomentuję.
3. Do reklamowania bloga stworzyłam specjalną zakładkę - "Spam".