środa, 23 marca 2016

18 lat mam...

Od moich 18. urodzin za chwilę miną 3 miesiące. A ja tak jakby wciąż nie wierzę w to, że jestem pełnoletnia... Zaraz, zaraz, powinnam powiedzieć "dorosła", co nie? Lecz ja nie czuję się dorosłą, w głębi duszy Nastka to wciąż mała dziewczynka, którą od czasu do czasu trzeba przytulić i ma totalnego fioła na punkcie "My Little Pony". Z drugiej jednak strony osiągnięcie pełnoletności sporo zmieniło. Od teraz koniec z załatwianiem na odległość spraw najróżniejszych przez mamę (mieszkając w bursie mam spory problem z wszelkimi dokumentami). Poza tym, pełnoletność to także 100-procentowa odpowiedzialność za samą siebie i za to, co robię... A co najważniejsze - to także czas, kiedy z pełną swobodą mogę dążyć do spełnienia marzeń!


Tego dnia z pewnością nie zapomnę do końca mojego życia... 


Choć 18 lat skończyłam 5 stycznia, urodziny świętowałam 4 dni później. Przyznam szczerze - nie miałam ochoty na żadne imprezy. 70 gości, wytrzymać całą noc, przy muzyce, którą niekoniecznie lubię, w dodatku ja w centrum zainteresowania, co przyprawiało mnie o odruch wymiotny - nienawidzę, kiedy wszyscy się na mnie gapią! Po kilku miesiącach ostrych dyskusji z mamą zgodziłam się jednak na tę całą durną 18-stkę - dla świętego spokoju. Pomyślałam sobie, że jakoś przeżyję. W końcu była to też pierwsza od pięciu lat okazja do spotkania się z całą moją rodziną w jednym miejscu

Pobudka o 8 rano. Zaczyna się. Fryzjer, kosmetyczka, wszystko musi być dopracowane w najmniejszych szczegółach - w końcu to "mój" dzień. Nieco mocniejszy makijaż, manicure, mimo tego iż nienawidzę malować paznokci, elegancka sukienka zamiast ukochanych dżinsów, na stopach buty na obcasie, a nie Adidasy, w których mogłabym chodzić zawsze i wszędzie... Jedynie z warkocza nie potrafiłam zrezygnować :) 

Ten cały Maraton Piękności trwał prawie 8 godzin! Uwierzcie mi, że już przed samym rozpoczęciem imprezy byłam zmęczona. Oczywiście, mama co chwilę powtarzała mi, że wyglądam pięknie i choć wiedziałam, że robi tylko po to, bym przestała się denerwować, niespecjalnie w to wierzyłam. W tej całej "otoczce" czułam się nieswojo. 


No i nadeszła godzina 18. Pierwsi goście przybywają na salę. Zaczyna się to, czego także nie lubię - witanie się i całowanie z każdym po kolei, wysłuchiwanie życzeń i uśmiechanie się z grzeczności (ale ze mnie maruda!). Ale wiecie co? Ta część moich 18. urodzin wyjątkowo mnie... wzruszyła. Serio! Momentami nie mogłam powstrzymać się od łez, gdy członkowie mojej rodziny zaczęli wspominać czasy, kiedy byłam małą dziewczynką... Ich życzenia nie były wyklepane na pamięć. Czułam, że płyną prosto z serca - w końcu przyjmowałam je od ludzi, którzy mnie kochają i których kocham ja. 

Tym oto sposobem wzbogaciłam się o wielkiego różowego jednorożca od mojego chłopaka (którego upatrzyłam sobie w październiku w Galerii Łódzkiej i aż MUSIAŁAM zrobić sobie z nim zdjęcie, a Mikuś okazał się na tyle kochany, że... kupił mi go! <3), butelkę Metaxy (kolejny wymarzony prezent - jak na grekofila przystało), biżuterię, mnóstwo kwiatów i oczywiście pieniądze, które przeznaczę m.in. na prawo jazdy i... podróże :)


Bawiłam się świetnie! Mimo tego, że byłam niezbyt chętnie nastawiona do świętowania 18. urodzin w tak huczny sposób. Moja kochana mama zadbała o każdy najmniejszy szczegół - nawet o to, by na stole pojawił się ulubiony łosoś! Co mnie najbardziej zaskoczyło? Nie było podziału na "młodych" i "starszych", jak to często bywa na tego typu imprezach. Pełna integracja - zarówno rodzina, jak i znajomi nie zawiedli i pokazali, że można razem dobrze się bawić bez względu na wiek! 

Podczas imprezy miałam także swoje 5 minut - z racji, że uwielbiam śpiewać, postanowiłam przygotować własny mały repertuar, w którym znalazły się ulubione piosenki mamy po rosyjsku i włosku, a także specjalna dedykacja dla niej. Reakcja gości - bezcenna, nie zabrakło oklasków i owacji, co oczywiście bardzo, ale to bardzo mnie wzruszyło :)

Bo wszystko staje się piękniejsze i nabiera barw, kiedy ukochani ludzie są obok! To właśnie oni sprawili, że "koszmar" i "masakra" zmieniły się w noc, której nie chciałam kończyć! Nawet nie poczułam kiedy godzina 18, zmieniła się w godzinę... 5 nad ranem. Zapomniałam o czasie, zapomniałam o wszelkich zmartwieniach, zapomniałam o smutku, przestałam narzekać... Magia! <3

A wszystko to dzięki mojej kochanej mamie, która nie spała po nocach, byle tylko cała impreza poszła po jej myśli i by to, co zaplanowała udało się - torty z fajerwerkami, ulubione potrawy, wystrój sali... Wiem, że bardzo mnie kocha i zorganizowała tę 18-stkę nie dla samej siebie, ale dla jej nieznośnej córki, po to by miała co wspominać w przyszłości i by z uśmiechem na twarzy wkroczyła w dorosłość :)


Pamiętajcie więc o tym, by doceniać to, co robią dla Was bliscy, doceniać każdą chwilę z nimi spędzoną i doceniać przede wszystkim to, że SĄ. Mając ich u boku, życie naprawdę staje się piękniejsze :) 

~*~

A jak Wy wspominacie bądź wyobrażacie sobie swoje 18. urodziny?

18 komentarzy:

  1. Super, że w sumie udała się twoja 18-stka i że dobrze się bawiłaś :)
    http://marysiaofficialblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę :) I do tej pory oglądam nagrania :D

      Usuń
  2. 18 urodziny..... moje były szalone, bo ja byłam szalona, fajnie jest tak powspominać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem raczej spokojną osobą, więc ta cała 18-stka to i tak było dla mnie za dużo, ale wspominam z uśmiechem na twarzy :)

      Usuń
  3. Wszystkiego najlepszego! Ja jeszcze nie wyobrażałam sobie swojej 18. Pozdrawiam :*
    dziewczynawelcome.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też sobie nie wyobrażałam, ale kiedy przyszło co do czego... Masakra :D

      Usuń
  4. Spóźnione Sto lat ! Genialny post . Będę zaglądać częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluje udanej 18-nastki i wejścia w dorosłe życie ;) ja mam jeszcze dwa lata do mojej :D
    modaidekoracje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczysz, że zleci szybciutko - nawet się nie obejrzysz, a już 18 lat styknie :D

      Usuń
  6. Musialo być suuper, ja również Bede miec w tym roku 18-stke i sama nie dowierzam że czas tak szybko leci :)
    Zapraszam do obserwacji naszego bloga!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, niby się czeka na tę 18-stkę, ale kiedy już coraz mniej czasu do niej pozostaje, człowiek aż nie wierzy, jak to szybko zleciało :)

      Usuń
  7. Aż przypomniała mi się moja 18 :) Bardzo fajny post, dobrze napisany :)
    Pozdrawiam :) http://theblacksweetcaffeine.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Aj! Wspaniale przygotowali dla Ciebie przyjęcie. Moje były malutkie rodzinne, te z koleżankami były przerażająco markotne, no może oprócz pizzeri. Wyglądałaś bajecznie. Widzę, że masz specyficzne hobby. Oby radość nie ustawała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie dlatego zdecydowałam się na imprezę, gdzie miałam rodzinę i znajomych jednocześnie - by nie było markotnie! Udało się :)

      Usuń

1. Dziękuję za komentarz! W ten sposób motywujesz mnie do dalszego blogowania, a każda motywacja jest na wagę złota!
2. Jeżeli zostawisz link do swojego bloga - możesz mieć pewność, że na niego zajrzę, a jeśli mi się podoba, to skomentuję.
3. Do reklamowania bloga stworzyłam specjalną zakładkę - "Spam".