czwartek, 3 marca 2016

Wielki come back! :)


Witajcie! Stęskniłam się za Wami, stęskniłam się za blogiem, stęskniłam się za pisaniem... Nie było mnie tu od końca listopada - jak ten czas szybko zleciał! Ostatnie trzy miesiące okazały się niezwykle pracowite (kto obserwuje mnie na Instagramie - @lina_nastya - ten wie :), pełne radosnych chwil, ciekawych doświadczeń i przede wszystkim dobrej zabawy. 

Niech dzisiejszy post będzie wielkim podsumowaniem minionych trzech miesięcy, ale także początkiem nowego rozdziału na "Anastazja bloguje" - po takiej przerwie blog i jego forma trochę się zmienią, jednak to nie będzie żadne trzęsienie ziemi, a jedynie kosmetyczne zmiany :) 




18. urodziny!!! <3

Tak, tak, w końcu nadszedł ten długo wyczekiwany przez każdego nastolatka dzień. Osiągnięcie pełnoletności to pewien przełom w życiu - oznacza to nie tylko otrzymanie dowodu czy możliwość zakupienia alkoholu "na legalu" (chyba jedna z najważniejszych zmian! :D), ale także odpowiedzialność za siebie w 100% i coraz większe poczucie, że dorosłość tuż tuż. 

Choć początkowo nie podobał mi się pomysł zorganizowania imprezy 18-stkowej, który zaproponowała moja mama, po wielu miesiącach ostrej wymiany zdań zgodziłam się. I... nie żałuję! Wszystko było tak, jak powinno być - moje ulubione jedzenie, cudowny zespół, który nie zapomniał o uwielbianych przeze mnie piosenkach, ludzie, których kocham, wspaniała zabawa, piękne prezenty, a nawet mnie samej udało się wystąpić :) Oj, działo się, działo! 


Nauka litewskiego

Odbiło mi, wiem! Ale... Gdybym nie wzięła się za naukę nowego języka, nie byłabym sobą :) Zapytacie dlaczego litewski? Otóż poznałam cudownych ludzi właśnie z Litwy i logiczne jest, że po pewnym czasie zaczęłam się interesować ich ojczystym językiem. Co z tego wyjdzie - nie wiadomo, czasu wolnego jak na lekarstwo, ale nie poddaję się :)


Wolontariat Pedro's Cup

W zeszłym roku było ciekawie, ale w tym roku... jejku! Przeniesiono mnie z Novotelu na trasę Łódź-Warszawa. Zapytacie co takiego robiłam podczas tegorocznego wolontariatu? Zajmowałam się odbieraniem zawodników z lotniska i transportowaniem ich do hotelu. Nie obyło się bez drobnych problemów, ale także nowych ciekawych znajomości, spotkań i wielkich emocji podczas mitingu! Pedrosie, wracam za rok! <3



Kurs I stopnia dla instruktorów tańca mażoretkowego 


No i stało się! Oficjalnie jestem instruktorem I stopnia Stowarzyszenia Mażoretek Tamburmajorek i Cheerleaderek Polskich - marzenia się spełniają! Kilkugodzinne treningi, nauka nowych elementów i podstaw budowania choreografii, pot, wyczerpujące ćwiczenia, nowe doświadczenia, przyjaźnie i pomysły - wszystkiego tego doświadczyłam podczas pracowitych dwóch dni w Opolu. I już planuję wyjazd na kurs II stopnia :)


~*~

W najbliższym czasie możecie się spodziewać rozwinięcia powyższych punktów w postaci postów - i oczywiście, nie zabraknie zdjęć! 

A w międzyczasie zachęcam Was do komentowania i obserwowania bloga - dodatkowa motywacja jest mile widziana :)

Buziaki :*

6 komentarzy:

  1. Tez dopiero wracam po bardzo długiej przerwie. Mam nadzieję że tym razem nie zabraknie ci motywacji ani czasu :)
    Super wydarzenia, zazdroszczę wolontariatu mega sprawa :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czasem różnie bywa - niestety, 2 liceum + godzina dojazdu w jedną stronę + późno kończę lekcje = czasu wolnego brak... Ale postaram się to nadrobić chociażby w weekendy :)

      Wolontariat to rzeczywiście przygoda jakich mało w moim życiu doświadczyłam :)

      Buziaki :*
      Lina Nastya

      Usuń
  2. Tak myślałam, że skądś Cię kojarzę, wiesz? Nie często zdarza się, że spotykam w blogosferze posiadaczkę mojego trzeciego imienia. Weszłam i od razu skojarzyłam, że jesteś jednym z moich zgubionych blogów. Swego czasu usuwałam wszystkie blogi z listy czytelniczej, kilka dodałam niemal od razu, ale kilka mi uciekło, prawdopodobnie omyłkowo zamknęłam kilka kart.
    Nauka litewskiego? Nieźle, ja się wzięłam za poprawę niemieckiego, duńskiego i próbuję teraz coś skubnąć z ukraińskiego, chciałabym mówić w nim tak, jak po niemiecku, wypadałoby chyba dobrze znać języki swoich całkiem bliskich przodków (taki misz-masz u mnie z korzeniami, jeden dziadek był Niemcem, a drugi pół-Ukraińcem, bo ze związku Ukraińca z Polką).
    Cieszę się, że udało Ci się z tym kursem, jakoś zawsze uśmiecham się, kiedy bloger, którego czytam (lub w Twoim przypadku czytałam, ale już zaobserwowałam ponownie) może pochwalić się jakimś osiągnięciem...wtedy tylko zaczynam się zastanawiać, co ja o cholery robię ze swoim życiem...?

    Pozdrawiam, Kat de Wolf
    http://katdewolf.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło Cię znów widzieć! :)

      Duński - Skandynawia - to jest to! Zaprocentuje w przyszłości, zaufaj mi :) Języki sąsiadów także warto znać. O ile niemiecki to mój koszmar jeszcze zza czasów gimnazjum, a języki wschodnich sąsiadów (ukraiński, białoruski) jako tako znam, postanowiłam spróbować czegoś zupełnie innego - toć litewski nie jest językiem słowiańskim, a bałtyckim i zupełnie różni się od polskiego - mam na myśli, słysząc Litwina nie zrozumiesz absolutnie nic. Dlatego uczę się tego języka - im dziwniej, tym ciekawiej :D

      Buziaki :*
      Lina Nastya

      Usuń
  3. Po 18 lata lecą jak zwariowane hehe
    Świetny post :) Zapraszam na mojego bloga :)
    http://lovelinessvogue.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, niestety, wszyscy mi to mówią, ale... jeszcze tak wiele przede mną :)
      Pozdrawiam :*

      Usuń

1. Dziękuję za komentarz! W ten sposób motywujesz mnie do dalszego blogowania, a każda motywacja jest na wagę złota!
2. Jeżeli zostawisz link do swojego bloga - możesz mieć pewność, że na niego zajrzę, a jeśli mi się podoba, to skomentuję.
3. Do reklamowania bloga stworzyłam specjalną zakładkę - "Spam".