niedziela, 26 czerwca 2016

Moskwa


Są takie marzenia, które siedzą w Twojej głowie już od dziecka i nie dają spokoju. Z każdym rokiem coraz bardziej zastanawiasz się nad tym, czy może one już na zawsze pozostaną tylko marzeniami. I nagle los przychodzi do Ciebie z pomocą. Masz wyśmienitą okazję spełnić swoje marzenie. Po długich latach oczekiwania, myślenia, wiary w to, że się uda. I zdajesz sobie sprawę z tego, że taka okazja może się więcej nie powtórzyć. Więc bez dłuższych namysłów korzystasz z niej, choć to dopiero początek... 

Słowa powyżej są opisem mojego marzenia, które nosiłam w swoim sercu od kiedy tylko sięgam pamięcią. Moskwa. Ukochane miasto, które wołało mnie do siebie, a ja mogłam podziwiać je jedynie na zdjęciach, filmach, teledyskach i choć wszyscy dookoła non stop trąbili mi nad głową "Zapomnij o tym", "Po co będziesz do ruskich jechać", "Nie masz tyle pieniędzy", "Chyba oszalałaś" - ja nigdy nie przestawałam wierzyć. Aż pewnego dnia otrzymałam zaproszenie na międzynarodowe zawody mażoretek w stolicy Rosji. I choć wiedziałam, że czeka mnie masa spraw do załatwienia - nic już nie mogło mnie powstrzymać!

Jednak zanim postawiłam stopę na rosyjskiej ziemi...

Po pierwsze - wiza

Czyli sprawa najważniejsza. Bez wizy nie wjedziesz na teren Federacji Rosyjskiej. A skoro wiza - to i ważny paszport. Nie miałam ani jednego ani drugiego. A dzień otrzymania zaproszenia od daty planowanego wyjazdu dzieliło półtora miesiąca. Na szczęście wszystko się udało. 

Jeżeli ktoś z Was nie ma możliwości osobiście wybrać się do Ambasady Federacji Rosyjskiej (w Warszawie) lub jednego z Konsulatów Generalnych (w Poznaniu, Gdańsku lub Krakowie) - można, tak jak ja, skorzystać z usług firmy zajmującej się pośredniczeniem w wyrabianiu wiz. A takich firm jest do wyboru, do koloru - osobiście skorzystałam z Wiza Szybko (wizaszybko.pl/wizy-do-rosji/). Jedyne co musiałam zrobić to wypełnić kwestionariusz na stronie internetowej, wydrukować otrzymany na skrzynkę pocztową wniosek wizowy i wysłać go wraz z paszportem do biura. Wiza była gotowa po około tygodniu i otrzymałam ją z powrotem kurierem. 

Co jest potrzebne do wyrobienia wizy turystycznej?
• paszport - ważny co najmniej 180 dni od dnia zakończenia ważności wizy do Rosji, czyli w skrócie mówiąc, dnia naszego wyjazdu
• wniosek wizowy - wypełniony elektronicznie po angielsku lub rosyjsku i wydrukowany za pomocą strony visa.kdmid.ru
• jedno zdjęcie - tutaj najlepiej się sprawdzi zdjęcie paszportowe
• voucher turystyczny - czyli potwierdzenie przyjęcia turysty zagranicznego, które musi wystawić rosyjska firma turystyczna - brzmi strasznie, ale spokojnie, takowe można zakupić przez internet :)
• ubezpieczenie zdrowotne - na kwotę 30 tys. euro ważne na terenie Federacji Rosyjskiej w trakcie naszego pobytu - również można zakupić przez internet

Ubiegając się o wizę do Rosji, trzeba się również liczyć ze sporymi kosztami (dane na czerwiec 2016):
• opłata konsularna: 
152 zł - tryb zwykły, czyli wiza do odebrania po 7-9 dniach
303 zł - tryb ekspresowy, wiza do odebrania po 3 dniach
• opłata serwisowa - pobierana przez Rosyjskie Centrum Wizowe: równowartość 28 euro

Zamawiając wizę na stronie Wiza Szybko trzeba doliczyć także voucher turystyczny, ubezpieczenie, pośrednictwo i kuriera. Łącznie za wszystko zapłaciłam ok. 500 zł - czyli wyjazd do Rosji to wcale nie jest taka tania impreza. 


Po drugie - dojazd

Rozważałam między dwiema opcjami: tańszą i dłuższą (autobus) a droższą i krótszą (samolot). Wybrałam samolot, choć przyznam szczerze, że nigdy wcześniej samolotem nie leciałam i bardzo się tego obawiałam. Jednak porównując 2 godzinną podróż w dość komfortowych warunkach do prawie 30 godzinnej podróży autokarem wybór był prawie że jasny :)

Do wyszukiwania tanich lotów polecam stronę skyscanner.pl. Jest prosta w obsłudze i naprawdę pomocna, bowiem oprócz standardowej wyszukiwarki, można użyć także własnych kryteriów takie jak: połączenie bezpośrednie czy z przesiadką (a uwierzcie, zazwyczaj to właśnie z przesiadką jest taniej), godziny wylotu, czas podróży (opcja przydatna właśnie w podróżach z przesiadką), linie lotnicze (gdy mamy swoich ulubieńców wśród przewoźników), cena. 

Dzięki stronie Skyscanner udało mi się polecieć do Moskwy za ok. 850 zł w dwie strony - w obu przypadkach miałam przesiadki (w Rydze i Wilnie), ale nie był to żaden kłopot, bowiem lotniska w tych miastach są niewielkie :)

A na miejscu...


Zakwaterowanie w Holiday Inn Sokolniki

Nie będę pisać tak jak w przypadku Wilna jak znaleźć zakwaterowanie w Moskwie, bowiem tym razem całą robotę wzięli na siebie organizatorzy zawodów :) Ale to, czym chcę się podzielić to cudowny widok z 15. piętra, który wywarł na mnie ogromne wrażenie już od samego początku!



Metro w Moskwie

Nie byłabym sobą, gdybym nie skorzystała z legendarnego metra! Oprócz tego, że krążą historie o tym, iż stacje wyglądają niczym galerie sztuki, metro okazało się także najwygodniejszym sposobem przemieszczania się po wcale niemałej stolicy. Odległości między skrajnymi punktami konkretnych linii są bowiem naprawdę spore - najdłuższa, Arbatsko-Pokrovskaya, oznaczana kolorem granatowym, ma aż 45 km długości! 

Ciekawostką dla mnie był fakt, że bardzo często pokonywałam trasę, która była pierwszą linią metra uruchomionego 15 maja 1935 roku - dokładnie od stacji Sokolniki (przy której znajdował się mój hotel) do stacji Park Kultury (nieopodal której usytuowany jest Park Gorkiego). 

Z metra w Moskwie korzystać warto, mimo tłumów w godzinach szczytów, dość niekomfortowych warunków w stacjach (mam na myśli cięższe powietrze, nierzadko przykry zapach i wszechobecna ciemność), przytłaczającej wielkości (oprócz powszechnych stacji przesiadkowych dwupoziomowych, są także trzypoziomowe, a nawet czteropoziomowe) i faktu, iż wszystkie napisy w pociągach oraz na stacjach są w języku rosyjskim, co może sprawić kłopot osobom dla których cyrylica to "krzaczki" i owym alfabetem posługiwać się nie potrafią.



Z informacji praktycznych i ciekawostek: 

• bilet na jeden przejazd kosztuje 50 rubli - można także zakupić bilety na dwa (100 rubli), dwadzieścia (650 rubli), czterdzieści (1300 rubli) lub sześćdziesiąt przejazdów (1570 rubli),
• metro w Moskwie składa się z 12 linii i ok. 200 stacji,
• według statystyk jest to najbardziej obciążone metro na świecie - dziennie korzysta z niego ok. 7 milionów pasażerów,
• w godzinach szczytu pociągi kursują co 30-90 sekund,
• stacja Park Pobedy (ros. "Park Zwycięstwa") jest nie tylko najgłębiej położoną stacją (84 metry pod ziemią), ale także ma najdłuższe schody ruchome, których długość wynosi 126 metrów,
• warto sięgnąć po książkę zainspirowaną metrem w Moskwie - jest to "Metro 2033" autorstwa Dmitrija Głuchowskiego; opowiada ona o ludziach którzy przeżyli wojnę atomową i zamieszkiwali stacje moskiewskiego metra; na jej podstawie stworzono także grę komputerową

A jak to jest z tymi stacjami? Rzeczywiście, na niektórych możemy zacząć się zastanawiać, czy aby na pewno znajdujemy się w metrze :) Udało mi się sfotografować jedną z nich - jest to stacja Komsomolskaya, którą mijałam codziennie w drodze z i do hotelu znajdującego się na Sokolnikach. 



Park Gorkiego, Krymski Most i rzeka Moskwa

Musiałam zobaczyć to miejsce! W końcu czymś musiało zasłużyć na wspomnienie w jednej z moich ulubionych piosenek (jaka to piosenka - odpowiedź na końcu posta). Park znajduje się nieopodal stacji metra Park Kultury nad rzeką Moskwą. Nie będę Wam przytaczać jego historii, ale... chcę Wam pokazać jak pięknie wygląda Moskwa wiosną, w Parku Gorkiego szczególnie. Na każdej alejce, skwerze były... kwiaty! Coś niesamowitego! 


W drodze powrotnej do stacji metra, wręcz upajałam się widokiem rzeki Moskwy. Szczególnie piękny widok spotkał mnie po zmierzchu na Krymskim Moście - to była właśnie ta Moskwa, którą zawsze chciałam zobaczyć! Czułam niesamowitą błogość, wolność, a przede wszystkim szczęście, że po tylu latach oczekiwania udało mi się spełnić marzenie! I choć stolica Rosji jest miastem kontrastów, gdzie znajdziecie i biedę, i bogactwo, i nędzę, i przepych, uwierzcie - zakochałam się w tym miejscu! Czegoś piękniejszego w swoim życiu nie widziałam, naprawdę warto było czekać. 



Plac Maneżowy

Niestety, z powodu przygotowań do Dnia Zwycięstwa nie było mi dane zobaczyć na żywo Plac Czerwony - choć z drugiej strony to świetna okazja, by wrócić do Moskwy w przyszłości :) Jednak wyjątkowo upodobałam sobie pewne miejsce w pobliżu - Plac Maneżowy (nienawidzę polskiej nazwy, brrr). Bardzo lubiłam spędzać tam czas i spacerować - mimo tłumów turystów, ale także samych moskwian: studentów w trakcie przerwy, starszych par, rodziców przechadzających się z dziećmi, to miejsce napawało mnie niebywałym spokojem i uczuciem wolności :) I tak jak w przypadku Parku Gorkiego "Moskiewska Wiosna" nie dawała o sobie zapomnieć :)




Nie tacy Rosjanie straszni...

Stereotypy o Rosji i Rosjanach są szczególnie znane i chętne powtarzane właśnie przez Polaków. Bo My mamy taką tendencję do krytykowania obcych narodowości, po to by samych siebie w pewien sposób dowartościować. Czy słusznie? Otóż, uwaga, uwaga, ROSJANIE NIE GRYZĄ. Nie są alkoholikami, nie są zapatrzeni w Putina, żyją tak jak obywatele każdego innego kraju, tak samo uczą się, pracują i wszystkie bajki, których nasłuchałam się przed wyjazdem pozostaną tylko bajkami :) By to udowodnić, przytoczę Wam historię, która przydarzyła mi się podczas pobytu w Moskwie. 

Tak się złożyło, że byłam zmuszona dojechać sama z lotniska do hotelu (odległość ok. 40 km). Postanowiłam skorzystać z komunikacji miejskiej - na taksówkę wydałabym wszystkie pieniądze, które wymieniłam na ruble, więc to nie miało najmniejszego sensu. Zasapana, biegnąc przez pół parkingu, ledwie złapałam autobus numer 851. 
- Czy jedzie Pan do przystanku Recznoj Wokzal? - zapytałam się kierowcy. 
- Nie, jechałem tam rano. 
Złapałam się za głowę. Łzy napłynęły do moich oczu. 
- Co ty, nie widziałaś na autobusie, że tam jadę? 
Kierowca zaśmiał się. Ja też lekko się uśmiechnęłam. 
- Wie Pan... Jestem z Polski, przyleciałam tu sama, pierwszy raz w Moskwie, pierwszy raz w Rosji...
- Spokojnie, o nic się nie martw! Nikt tutaj nie jest ani zły, ani dobry. 
Przesympatyczny pan sprzedał mi bilety, wytłumaczył jak trzeba ich użyć (w autobusie była bramka, do której trzeba przyłożyć bilet i dopiero wtedy można przejść), a pod koniec trasy wskazał mi wejście do stacji metra. Czekało mnie jeszcze 15 przystanków do pokonania. Mimo iż czułam się strasznie (jak to? ja? sama w Rosji? wśród tych ludzi? w zupełnie obcym kraju? tak daleko od domu?), myśl o tym, że ktoś okazał mi pomocną dłoń, nieco uspokajała mnie na duszy. 

W drodze powrotnej z hotelu na lotnisko niestety wysiadłam kilka przystanków za wcześnie, przy złym terminalu. Byłam kompletnie załamana - w portfelu zostało mi tylko 30 rubli (bilet kosztuje 50), do właściwego terminalu jakieś 4 km, a odlot za godzinę. Po chwili nadjechał kolejny autobus numer 851. Wsiadłam do niego. Chciałam się zapytać jak szybko dostać się na terminal E. Jakże byłam zdziwiona, gdy... ujrzałam "mojego" kierowcę! Powiedziałam mu o problemie, pokazałam, że mam tylko 30 rubli, a on... dał mi bilet i szepnął "Tylko żeby nikt nie widział". Gdy już dojechaliśmy do terminalu E, wskazał ręką bym do niego podeszła, po czym... wręczył mi banknot. 
- Chyba Pan oszalał!
- Bierz te pieniądze albo odjadę i spóźnisz się na lot. 
Do lotu pozostało pół godziny. Wysiadłam z autobusu z jednej strony smutna, że prawdopodobnie już nigdy tego cudownego człowieka nie spotkam, zaś z drugiej szczęśliwa, że spotkałam go po raz kolejny i uratował mnie z tak beznadziejnej sytuacji. Rozwinęłam banknot. 500 rubli. Niby nie dużo, bo w przeliczeniu jest to ok. 25 zł. Ale nie kwota się liczy. A gest... :)

Kierowca autobusu 851 nie był jednak jedyną osobą, która bezinteresownie pomogła mi w Moskwie. Był też chłopak, który widząc jak ostatkiem sił targam po schodach stacji metra moją 15-kilogramową walizkę, po prostu wziął ją i wniósł na samą górę. Była urocza kobieta, która przy Teatrze Bolszoj zapytała się mnie, czy może nie chcę zdjęcia przy dekoracji kwiatowej, bym miała pamiątkę, a kiedy powiedziałam jej, że jestem z Polski, uśmiechnęła się szeroko, przytuliła i życzyła wszystkiego dobrego. Był mężczyzna, na oko typowy menel, który pomógł mi przy zakupie biletów na metro, a później, bym mogła "zaoszczędzić" przepuszczał mnie przez bramki na Sokolnikach kasując swój bilet. 

Oni wszyscy wiedzieli, że jestem z Polski. I jak na to reagowali? Szczerym uśmiechem i życzliwością. 



Zaś na zawodach...

II Grand Prix IFMS, które odbyło się w ramach XIII Światowej Olimpiady Tańca w Moskwie, było nie tylko moim pierwszym międzynarodowym konkursem, wspaniałym doświadczeniem i okazją do poznania nowych przyjaciół, ale także... dało mi nominacje na mistrzostwa Europy i świata - a wszystko to dzięki temu, iż zajęłam 4. i 9. miejsce, co uważam za naprawdę świetny wynik! 


Oczywiście, oprócz upragnionych nominacji, zyskałam nowych przyjaciół. Byłam wręcz oblegana przez mażoretki z Rosji, które zainteresowały się tym, iż "jestem z Polski, mówię po rosyjsku, przyjechałam do Moskwy sama, mam taki ładny strój, robię takie fajne tricki pałeczką..." i tysiące innych powodów. Wszystkie chciały ze mną porozmawiać, wszystkie chciały zrobić sobie ze mną zdjęcie, podczas występów krzyczały jak szalone, a w trakcie ogłaszania wyników przytulały. Już za nimi tęsknię!



~*~

Jak krótko podsumować wyjazd do Moskwy? PRZYGODA ŻYCIA! Nie spodziewałam się, że jedno z moich największych marzeń spełni się tak szybko po wkroczeniu w dorosłość :) I przez te wszystkie lata, kiedy o tym marzyłam - nie przestawałam tracić nadziei na to, że mi się uda! Choć tak trudno było mi sobie wyobrazić mnie samą w Moskwie, a później na miejscu ciężko było mi w ogóle uwierzyć w to, co się dzieje, to się wydarzyło naprawdę! I nie żałuję ani trochę :) Naprawdę warto marzyć, ale nie wolno zapominać, że nic za darmo nie przychodzi i często na spełnienie marzeń trzeba też uczciwie pracować. Ja jestem przeszczęśliwa, że moja największa pasja - sport mażoretkowy - dała mi taką możliwość. I obiecuję sama sobie, że jeszcze do Moskwy wrócę!

A na koniec piosenka, która w dzieciństwie wzbudziła moje zainteresowanie Moskwą i miłość do niej:


34 komentarze:

  1. Gratuluję Ci nominacji na mistrzostwa, to już coś. Śwetnie, że spełniłaś swoje marzenia, j jeddnak bałabym się jechać tam sama :/

    http://marysiaofficialblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Też się bałam, ale jednak chęć spełnienia marzenia była silniejsza :)

      Usuń
  2. Zazdroszczę wizyty w Moskwie, bardzo bym chciała zwiedzić to miasto :) niestety na razie się na to nie zapowiada ale marzenia są po to żeby je spełniać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też długo w to nie wierzyłam i się na to nie zapowiadało - okazja nadeszła tak nagle :) I nie mogłam jej zmarnować. Więc może i Ty otrzymasz ją w przyszłości? :)

      Usuń
  3. Okej, przyznam, calutkiego posta nie przeczytałam, bo jest bardzo długi, pominelam głównie część o wizie. :) Jestem w szoku! Ja nie odwazylabym się sama wybrać w taka podróż, nie ma mowy. Jesteś niesamowita:) Te historie o ludziach, których spotkalas... Cudowne. Podziwiam Cię i zazdroszczę odwagi, życzę więcej takich niezapomnianych podróży! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Jednak moja miłość do Moskwy zwyciężyła wszelki strach - nie mogłam mu się poddać, bo taka okazja może być tylko jedna w życiu! I niesamowicie się cieszę, że jednak podjęłam pewne ryzyko, choć strach przeplatał się z błogim szczęściem już tam, na miejscu :)
      Pozdrawiam cieplutko :*

      Usuń
  4. O matko! Kaski troszkę ubyło. Ale widzę, że zdecydowanie się opłacało. To niesamowite doświadczenie zostanie z Tobą do końca. A no i gratuluję takich wyników. Wspaniała robota!W każdym kraju napotyka się na ludzi wielkodusznych i tych co podstawią nogę. Aj! Pozazdrościć spotkania z takim przyjęciem i szczerą radością. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie to w Rosji było piękne - ta szczerość. Czegoś takiego brakuje mi w Polsce. A pieniądze są tylko pieniędzmi - na coś trzeba je wydać :D Nie żałuję ani trochę!
      Buziaki :*

      Usuń
  5. Mega dobrze wszystko opisałaś i jestem w szoku. Zazdroszczę takiego wyjazdu :O <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny wyjazd! Moim marzeniem od dziecka jest odwiedzić USA, może kiedyś będę mogła o tym opowiadać
    http://blekitnypamietnik.blogspot.com/2016/06/spring-haul.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi - marzenia się spełniają, ale musisz w to z całego serca wierzyć :) Ja wierzyłam i dziś mogę dzielić się z Wami wspomnieniami w tym poście :)

      Usuń
  7. Historia z kierowcą brzmi niczym fragment książki! Naprawdę zazdroszczę wyjazdu. Widać, że napracowałaś się pisząc ten post. :)

    papcinek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak - sama nie wierzyłam, że coś takiego może się wydarzyć naprawdę, to wyglądało jak jakiś urywek z książki czy z filmu i momentami zastanawiałam się, czy aby na pewno nie śnię :D

      A nad postem, fakt, napracowałam się - przygotowywałam go dwa dni :D I ciągle kolejne wspomnienia do mnie wracały, ciągle coś dopisywałam :D

      Buziaki :*

      Usuń
  8. Ciekawy post! Jestem mile zaskoczona tak pięknymi budowlami w Moskwie, nie byłam świadoma jej uroku, zmieniłaś nieco moje nastawienie do zwiedzania ziiimnej Rosji ;)

    http://roksanakalinowska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Budowle w Moskwie, ten przepych i wszechobecna potęga naprawdę potrafią zachwycić :) Choć Rosja nie jest częstym kierunkiem podróży wśród Polaków, warto tam pojechać, bowiem kiedy stajesz twarzą w twarz z tymi budowlami czy chociażby legendarnymi stacjami metra - nie możesz wyjść z podziwu, że coś takiego powstało z rąk ludzkich.

      Usuń
  9. Super historia i tak trzymaj realizacja planów i spełnianie marzeń jest najważniejsze! !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, nigdy nie należy się poddawać! <3

      Usuń
  10. Wow! Po 1 gratuluję, że spełniło się Twoje marzenie, a po 2- świetny post! Super, że wszystko tak dokładnie opisujesz! Nigdy nawet nie zastanawiałam się nad tym , że w Rosji potrzebna jest wiza! Świetne zdjęcia! :)

    Mój blog- ultradefenceless

    OdpowiedzUsuń
  11. Również bardzo chciałabym kiedyś odwiedzić Moskwę, to miasto zawsze mnie inspirowało, chociaż wielu moich znajomych uważa, że to dziwne marzenie. Twoja przygoda mnie zmotywowała do tego, że zawsze trzeba wierzyć w marzenia, a może kiedyś się spełnią. :) Bardzo miła historia z tym kierowcą! Btw. moja koleżanka również jest mażoretką. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze mnie albo się śmiali albo mówili, że jestem głupia - kiedy inni marzyli o Anglii, Hiszpanii czy USA, ja marzyłam o Rosji. I swoim uporem wymarzony wyjazd do Moskwy stał się rzeczywistością <3

      Nigdy się nie poddawaj - bo marzenia naprawdę się spełniają :)

      Usuń
  12. Mega blog! Kapitalne, szczegółowe wpisy. Naprawdę świetnie się to czyta. Szkoda, że czasem dodajesz jednego posta na miesiąc, ale super i tak :) Moskwa - słyszałem na jej temat mnóstwo, w TV także pokazywali dokument, jak Rosjanie są manipulowani Putinem i boją się mieć własne zdanie. Ale mówisz o Rosjanach, że to normalni ludzie, więc wierzę :) wiem, że Rosjanki są bardzo ładne, ale w większości "zrobione". Podsumowując: świetna przygoda, kapitalnie piszesz i ogólnie 10/10! Trzymaj tak dalej!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, mieszkanie w bursie i dojeżdżanie godzinę w jedną stronę do szkoły (kochana Łódź) wyżerało ze mnie całą energię, ale także wolny czas :(
      Na szczęście teraz po pierwsze - są wakacje, po drugie - przeprowadzam się i będę mieć wszystko na miejscu, a w związku z tym także czas na pisanie postów, bowiem pomysłów jest mnóstwo!

      Co do Rosjanek - fakt, w metrze bardzo często spotykałam wytapetowane lalunie w futrach, z czerwoną szminką na ustach i kilkucentymetrowych szpilkach. Były też i takie po których ewidentnie widać ingerencję chirurga, więc... :) Ale są i dziewczyny naturalnie piękne, jak w każdym kraju zresztą :)

      Dziękuję za miłe słowa i obiecuję pisać częściej - bo wojaże jeszcze się nie skończyły :D

      Usuń
  13. Wow, gratuluję nominacji! To mega duże wyróżnienie ♥
    Nigdy nie byłam w Moskwie, ale chętnie bym się wybrała.
    http://iam-wiki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję - w końcu ciężka praca popłaca :)

      Usuń
  14. Bardzo przydatny post dla osób, które chciałyby odwiedzić Rosję, czy nawet inny kraj. A apropo Moskwy, to też bym chciała kiedyś tam się pojawić, i zobaczyć na żywo... te piękne cerkwie. ;)
    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie http://karolinasnowarska.blogspot.com/
    PS: Obserwuję, liczę na rewanż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, cerkwie robią wrażenie, nawet te na obrzeżach miasta - nie wszystkie może są oblane złotem, ale magia tych budynków wręcz emanuje z daleka! :)
      Naprawdę warto pojechać do Moskwy, jeżeli tylko ma się możliwość i okazję :)

      Usuń
  15. Super opisany post. Wiele można się dowiedzieć. Podziwiam za wyjazd :)
    Iza

    OdpowiedzUsuń
  16. Wspaniałe wspomnienia! :) Chciałabym kiedyś tam być! :)
    bezblednakosmetyka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, naprawdę warto pojechać do Moskwy! <3

      Usuń

1. Dziękuję za komentarz! W ten sposób motywujesz mnie do dalszego blogowania, a każda motywacja jest na wagę złota!
2. Jeżeli zostawisz link do swojego bloga - możesz mieć pewność, że na niego zajrzę, a jeśli mi się podoba, to skomentuję.
3. Do reklamowania bloga stworzyłam specjalną zakładkę - "Spam".