poniedziałek, 26 czerwca 2017

Essence My Must Haves

Nawet nie zauważyłam, że nie było mnie tu przez cały czerwiec! :O

Uwierzcie jednak, że ostatnie tygodnie okazały się niezwykle pracowite - najpierw Mistrzostwa Polski, później 2 tygodniowe wakacje za granicą... i jakoś zleciało! Na szczęście nie powracam z pustymi rękoma - czeka na Was mnóstwo postów oraz vlogów, dlatego pozostańcie ze mną i bądźcie czujni :)

Dziś przychodzę do Was z wpisem na temat paletki, za którą rozglądałam się już od dawna za sprawą YouTube'a i w końcu udało mi się ją zakupić. Mowa o "My Must Haves" od Essence. Jest to tak urocza i interesująca perełka, że nie mogłam się powstrzymać od napisania o niej posta. Jak się sprawdza? Czy cienie są dobrze napigmentowane i trwałe? I przede wszystkim - czy warto ją zakupić? Czytajcie do końca :)

"My Must Haves" wyróżnia się tym, że same możemy sobie skomponować paletkę naszych ulubionych produktów - póki co w Polsce w ofercie są jedynie cienie do powiek, ale za granicą możemy znaleźć także puder transparentny, róże, bronzery, rozświetlacze, bazę i pudry do ust. Z całą pewnością taka idea zaintryguje każdą miłośniczkę makijażowych nowinek. W końcu same wybieramy to, co nam najbardziej odpowiada i pasuje - zazwyczaj w paletkach cieni używamy jedynie 2-3 kolorów, a nie wszystkich :) 

Ja swoje "My Must Haves" zakupiłam na Litwie w drogerii Eurokos. Zarówno paletka, jak i wkłady kosztowały 1,27 euro, co w przeliczeniu na złotówki wychodzi ok. 5,30 zł. Za całość zapłaciłam więc ok. 27 zł, co moim zdaniem jest naprawdę fajną ceną. Fakt, za 27 zł w Polsce możemy zakupić paletkę z większą ilością cieni, ale z drugiej strony możliwość skomponowania zestawu według własnych upodobań sprawia, że mamy pewność, iż będziemy używać wszystkich kolorów :)


Do wyboru jest 20 odcieni o różnym wykończeniu. Osobiście jestem fanką brokatów, dlatego w mojej paletce trzy cienie są właśnie błyszczące, jeden zaś matowy. Zakupiłam 05 cotton candy (delikatny róż), 10 apricotta (perłowy cień o lekko żółtawo-złotawych tonach), 11 stay in coral bay (piękny koral) i 18 black as a berry (ciemny, na pierwszy oko szarawy cień, który pod światło wyłania jednak fioletowe refleksy). 


Oczywiście, możemy kupić pojedynczy cień, jednak ja nie mogłam powstrzymać się przed dokupieniem kasetki, która pozwala na umieszczenie w niej dowolnych czterech wkładów. Mimo, iż plastikowa, jej wykonanie jest naprawdę porządne i nie musimy się obawiać, że nasze cienie ulegną zniszczeniu.


By umieścić cień w paletce wystarczy jedynie zdjąć plastikowe wieczko, włożyć wkład do otworu i lekko wcisnąć. Początkowo wystraszyłam się, że nie usłyszałam żadnego "klik", jednak po wykonaniu małego testu, obracając paletką we wszystkie możliwe strony cień nawet nie drgnął. Równie łatwo możemy też wkład wyciągnąć - to małe półokrągłe zagłębienie przy każdym otworze służy właśnie do tego :)


Ja zdecydowałam się umieścić cienie od najjaśniejszego do najciemniejszego. Efekt końcowy prezentuje się następująco:


Trochę na temat samych cieni: pigmentację zaliczyłabym do średniej. Potrzeba kilka warstw, by osiągnąć pożądany efekt, jednak nie uważam tego za wadę - czasem bowiem mam ochotę jedynie na delikatne podkreślenie oka i wolę dokładać niż kombinować jak zmniejszyć intensywność cienia. Według mnie najlepszą pigmentację ma 11 stay in coral bay - oczywiście, nie spodziewajcie się szalonego koralu na oku, jednak jako ciekawe urozmaicenie makijażu na co dzień ten odcień sprawdzi się genialnie :) 05 cotton candy oraz 10 apricotta to typowe cienie rozświetlające, które najlepiej nakładać pod łuk brwiowy lub w wewnętrznym kąciku - na całej powiece wyglądają bardzo subtelnie i nie każdemu taki efekt może się spodobać. Jak dla mnie mogłyby mieć ciut lepszą pigmentację, chociaż z drugiej strony są to cienie za nieco ponad 5 zł, więc nie można oczekiwać od nich cudów. 18 black as a berry spodobał mi się najmniej - spodziewałam się pięknego fioletu, tymczasem na skórze cień wychodzi taki szaro-bury i tylko pod światłem przebijają się fioletowe tony. Nie można jednak zaprzeczyć, że nazwa doskonale tu pasuje :D

U mnie cienie utrzymują się na powiecie około 6 godzin bez bazy, co uważam za całkiem niezły wynik. Nie użyłabym jednak tych cieni na imprezę czy dłuższe wyjście, gdzie zależałoby mi na większej trwałości. Na co dzień nie mam nic przeciwko. 


Podsumowanie:
+ możliwość własnego doboru kolorów
+ niska cena
+ 20 odcieni o zarówno błyszczącym, jak i matowym wykończeniu
+/- pigmentacja
+/- trwałość cieni
+/- dostępność - w Polsce widziałam je w Naturze i Hebe, jednak jedynie połowę z dostępnych na rynku odcieni
- paletka bardzo łatwo się brudzi
- większość dostępnych kolorów jest w podobnej tonacji - brakuje tu kolorów bardziej szalonych


Nasuwa się więc pytanie - czy warto zakupić My Must Haves? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam Wam. Ja osobiście swoją przygodę z tą serią dopiero zaczęłam i mam zamiar przetestowania innych odcieni oraz produktów, jeżeli tylko pojawią się w Polsce lub na Litwie. Używam tych cieni w ostatnim czasie naprawdę często i nie żałuję ani grosza, a w zasadzie eurocenta, na nie wydanego :)

24 komentarze:

  1. Essence wykazało się pomysłowością! W końcu można dobrać wiele cieni i mieć je w jednej paletce :)
    Kolorki przepiękne! :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie za tę pomysłowość uwielbiam markę Essence, bo co rusz zaskakują - niestety, nie wszystkie nowości, które mam na oku, są dostępne w Polsce, ale może kiedyś... :)
      Buziaki :*

      Usuń
  2. Bardzo fajna jest ta paletka. Te odcienie są naprawdę super. Niestety nie miałam okazji testować tych kosmetyków bo nie lubie malować oczu
    http://take-a-pencil-and-draw-world-of-race.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie za to makijaż oczu to taki must have i nie mogłam się powstrzymać, choć zastanawiałam się nad Must Haves dość długo - ale nie żałuję, bo do delikatnego makijażu oka jak znalazł <3
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy gadzet, nie słyszałam jeszcze o tym żeby móc kompletować samemu paletę ;)

    http://daruciaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka opcja istnieje też, z tego co wiem, w Inglocie i Glam Shopie, natomiast opcja od Essence jest najbardziej przystępna cenowo - oczywiście, cienie nie są powalającej pigmentacji, ale jako gadżet, ciekawostka i coś do makijażu na szybko jest super :)
      Buziaki :*

      Usuń
  4. Super, że można samemu skomponować sobie zawartość paletki, to przydatna rzecz i w sumie oszczędność pieniędzy, nie kupujemy czegoś, czego nie będziemy używać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Ja mam kilka paletek w kolekcji, w których używam 2-3 cieni, a reszta jest w ogóle nie tknięta... A z My Must Haves możemy sobie dobrać dokładnie takie kolory jakich używamy, co jest naprawdę praktycznym rozwiązaniem :)
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  5. Bardzo fajnie, że można samemu dobrać kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To rozwiązanie idealne dla mnie, często lubię bowiem sama komponować swoje własne zestawy, aczkolwiek doskonale rozumiem, że inne zestawy w sklepach można dostać nawet trochę bardziej rozbudowane niż sama bym dobierała kolory od początku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja osobiście wolę jednak zapłacić za możliwość własnego skomponowana paletki, dlatego że mam pewność iż będę używać wszystkich kolorów :)
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  7. Widziałam już gdzieś tą paletkę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest ona dość popularna na YouTube - i to pod jego wpływem ją kupiłam, ale nie żałuję :)
      Buziaki :*

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Również tak uważam - coś innego na polskim kosmetycznym rynku :)
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  9. Idea ciekawa, ale trwałość i pigmentacja cieni mnie zniechęca :/ Z tego powodu wolę cienie Kobo czy My secret...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja natomiast jestem fanką średniej pigmentacji i o ile kiedyś lubiłam malować się mocniej, tak teraz preferuję delikatniejszy makijaż :)
      Buziaki :*

      Usuń
  10. Bardzo ładna paletka, nie widziałam takiej, nie maluję się w ogóle. Bardzo ładne odcienie dobrałaś! Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również coraz rzadziej się maluję, ale do eksperymentów i na co dzień jak znalazł :)
      Pozdrawiam :*

      Usuń

1. Dziękuję za komentarz! W ten sposób motywujesz mnie do dalszego blogowania, a każda motywacja jest na wagę złota!
2. Jeżeli zostawisz link do swojego bloga - możesz mieć pewność, że na niego zajrzę, a jeśli mi się podoba, to skomentuję.
3. Do reklamowania bloga stworzyłam specjalną zakładkę - "Spam".