piątek, 20 października 2017

Rossmann promocja -55% • Nowości Essence


O słynnej promocji w Rossmannie trąbiła cała blogosfera i vlogosfera. Przecież nie można ominąć ukochanej przez nas, kosmetykoholiczki, tak wyśmienitej okazji do nabycia ulubionych kosmetyków oraz upragnionych nowości za mniej niż połowę regularnej ceny. 

Pomimo tego iż od jakiegoś czasu robię zakupy przez internet (regularne ceny w drogeriach online są na poziomie tych promocyjnych w Rossmannie) szał zakupowy niestety nie ominął mnie i mojego biednego, studenckiego portfela. W końcu tyle nowinek pojawiło się na rynku, a i nie wszystkie produkty z kategorii must have mogę dostać online. Bitwę w Rossmannie stoczyłam aż czterokrotnie. Nigdy więcej. Teraz muszę głodować, żywiąc się zupkami chińskimi i kanapkami z chlebem (dobra, przegięłam). 

W poście znalazły się też nowinki jednej z moich ukochanych marek czyli Essence, które udało mi się dorwać w Hebe.

Pierwszego napadu na Rossmann dokonałam w dzień rozpoczęcia promocji, czyli we wtorek 10 października. Pojawiłam się pod suwalską Plazą jeszcze przed jej otwarciem - niestety, nie tylko ja wpadłam na ten szalony pomysł, bo czekała już tam pokaźna grupa zapalonych kosmetykoholiczek. Ja z góry wiedziałam, co chcę kupić, dlatego moja wizyta w drogerii trwała krótko, jednak wystarczająco długo, by doznać totalnego szoku.

To, co działo się w Rossmannie to była istna dzicz. Dosłownie. Dostanie się do szaf Wibo i Lovely graniczyło z cudem. Po dwóch minutach brakowało już najpopularniejszych produktów. Z pomocą przybyły ekspedientki, które przygotowały oddzielnie koszyki z hurtowo zapakowanymi produktami, potencjalnie kupowanymi przez klientki najchętniej. Ale to jeszcze nic. Najbardziej zabolało mnie otwieranie nowych produktów. Rozumiem, że każdy chce sprawdzić kolor przed kupnem, ale heloł, od czego są testery? Pootwierane tusze czy szminki to już standard na tego typu promocjach - szkoda tylko, że cierpią osoby, które albo chcą zakupić dany produkt i nie mogą, albo przez pomyłkę/nieuwagę/whatever dostaną takiego nieszczęśnika w zamówieniu online.

Kolejna sprawa. Czy naprawdę trudno jest zrobić sobie wstępną listę zakupów i nieco ułatwić życie innym klientkom drogerii? Spotkałam się ze scenami, kiedy zarówno dziewczyny, jak i kobiety, brały w ręce co popadnie, nie patrząc nawet na kolor czy stan opakowania. Dziesięć szminek, pięć paletek i trzy pudry to absolutne minimum. I co najciekawsze - najczęściej były to najtańsze marki (Wibo, Lovely). Dziwnym trafem nie zauważyłam tłumów przy szafie chociażby Maybelline czy Loreala (okej, dobra, może przy Maybelline było nieco więcej osób polujących na słynny korektor Age Rewind, który niedawno pojawił się w Polsce).

Nie udało mi się za pierwszym razem kupić wszystkiego, co chciałam, dlatego zaraz po opuszczeniu Suwalki Plaza wybrałam się do innego Rossmanna, przy ulicy Noniewicza w Suwałkach. Tam tłumy nieco mniejsze, ale szafy Wibo i Lovely były już opustoszałe. Na szczęście, dorwałam ostatni zestaw Lovely Celeb Kit (na którym też mi zależało).

Trzecia wizyta w Rossmannie, dwa dni później, przebiegła bez większych kłopotów. Nadal brakowało niektórych produktów, jednak nie było już tych dzikich tłumów i w spokoju można było zrobić zakupy. Jednak wciąż brakowało mi JEDNEJ JEDYNEJ rzeczy - paletki Wibo Modern, która za sprawą prężnej promocji na YouTube jest chyba najbardziej rozchwytywanym i najtrudniej dostępnym produktem ostatnich dni.

Skoro powiedzenie "do trzech razy sztuka" się nie sprawdziło, uznałam, że mimo wszystko czwarty raz może być szczęśliwy. I nie myliłam się. Wibo Modern stała się moją własnością. Na tym zakończyłam swoją przygodę z promocją -55% w Rossmannie.

Oczywiście, wstąpiłam też do Hebe, gdzie w szafie Essence znalazłam moje wymarzone, wyczekane nowinki czyli paletkę All About The Magical Forest i metaliczne cienie do powiek w płynie Metal Shock - nie mogłam zdecydować się na jeden kolor, więc wzięłam wszystkie. Portfel zapłakał z rozpaczy.

Okej, trochę pomarudziłam, ponarzekałam, więc przyszedł czas, by pokazać Wam moje skarby :)

Under Twenty matujący fluid antybakteryjny

Pomimo tego, iż ten podkład nie był objętą promocją, zakupiłam go ze względu na to, iż pierwsze jego opakowanie już mi się kończy, a ja nie wyobrażam sobie bez niego życia! Przyznam Wam szczerze, że fluidy i kremy BB z Under Twenty rozpoczęły moją przygodę z makijażem i mają swoje stałe miejsce w kosmetyczce dłuuuuugie lata. W tym fluidzie jestem wręcz zakochana, bowiem za niską cenę otrzymujemy wszystko to, co dobry podkład dawać powinien: matuje skórę (nie jest to płaski mat, daje delikatny, naturalny połysk, ale jednocześnie eliminuje świecenie się), ma bardzo dobre krycie (na większe "niespodzianki" nakładam kamuflaż z Catrice, ale i tak świetnie daje sobie radę, naczynka zakrywa jak marzenie), nie zapycha i nie uczula, a także, co ciekawe, przyczynia się do redukcji zmian trądzikowych, które nie dają mi spokoju w "te" dni. I możecie wierzyć lub nie, ten fluid sprawia, że wszelkie wypryski ładnie się wysuszają i goją. Produkt ma tylko jedną wadę: może przesuszać skórę, dlatego nie nadaje się do używania na co dzień, a raczej wtedy, kiedy nasza cera wariuje i jednocześnie chcemy zapewnić jej ładny wygląd. Ja w ostatnim czasie używam go namiętnie, bowiem zmiana klimatu przyczyniła się do tego, że moja twarz przypomina pizzę, a że ufam temu kosmetykowi to drugie opakowanie powędrowało do koszyka bez dłuższego zastanowienia. 

cena regularna w Rossmannie: 16,99 zł


Rimmel Wake Me Up podkład rozświetlający

To cudo zakupiłam już i dopiero trzeci raz. Poznałam się z nim trzy lata temu i był moim pierwszym "poważnym" podkładem. Niestety, cena regularna bardzo zniechęca mnie do kupna, ale lubię ten produkt i kiedy nadchodzi promocja w Rossmannie, chętnie się w niego zaopatruję. To, co mi się w nim podoba to przede wszystkim mikroskopijne drobinki odbijające światło, które sprawiają, że twarz wygląda na pobudzoną, świeżą i promienną. Jego lekkość oraz uczucie nawilżenia to także moim zdaniem zalety - podkład ten świetnie sprawdza się na co dzień. Używam go wtedy, kiedy nie potrzebuję mocnego krycia, bowiem Wake Me Up takiego nie zapewnia, jednak mnie to osobiście nie przeszkadza. 

cena regularna w Rossmannie: 46,99 zł
cena na promocji -55%: 21,14 zł


Lovely Perfect Line konturówka do ust 

Odcień 1 to mój absolutny ulubieniec na co dzień! Moja ukochana konturówka powoli się kończy, dlatego nie mogłam ominąć okazji do uzupełnienia zapasu za dosłownie grosze. Lovely ma w swojej ofercie naprawdę świetne produkty do ust, a konturówki Perfect Line to już w ogóle hity, bo są kremowe, trwałe, mają przepiękne matowe wykończenie, a przy tym niską cenę. Czy może być lepiej? Chyba nie!

cena regularna w Rossmannie: 6,59 zł
cena na promocji -55%: 2,96 zł


Wibo Ultra Matte Liquid Lipstick

Kolejne perełki z listy upatrzonych na stronie Rossmanna nowości. Jak tylko dowiedziałam się o ich istnieniu, nie mogłam się powstrzymać i wręcz MUSIAŁAM je kupić. W swojej kolekcji miałam zaledwie trzy czy cztery matowe pomadki w płynie, w tym wszystkie w odcieniu brązu, dlatego chciałam się zaopatrzyć w coś innego i nowego, a nowości od Wibo nadawały się do tego idealnie. Wybór koloru był bardzo trudny - ostatecznie stwierdziłam, że nie będę się ograniczać i wezmę wszystkie. Jak możecie zobaczyć mamy tutaj delikatny róż, brąz oraz przepiękny burgund - idealny szczególnie na jesień i zdecydowanie mój ulubieniec z tej kolekcji. Nic dziwnego, że Ultra Matte znikają z półek Rossmanna w mgnieniu oka (przynajmniej w Suwałkach) - pomadki nakładają się naprawdę przyjemnie, nie tworzą skorupy na ustach, w ciągu dnia nosi się je komfortowo i, co najważniejsze w tego typu produktach, są niezwykle trwałe (u mnie są w stanie przetrwać niemalże cały dzień bez większych poprawek). Przeczuwam nowy hit marki Wibo!

cena regularna w Rossmannie: 14,99 zł
cena na promocji -55%: 6,74 zł


Lovely Celeb Kit zestaw do makijażu oka

Kolejna pozycja, której zakup planowałam jeszcze przed pojawieniem się jej w Rossmannie. Kiedy zobaczyłam opakowanie po raz pierwszy, od razu przywołał mi się na myśl podobny zestaw od Kylie Jenner pod nazwą Kyliner - śmiem więc twierdzić, że marka Lovely po raz kolejny inspirowała się kosmetykami słynnej celebrytki (za pierwszym razem dotyczyło to zestawów do ust K-Lips). Są osoby przeciwne takim praktykom, ja natomiast uważam iż polskie firmy chcą po prostu wyjść z alternatywą dla osób, które nie mogą sobie pozwolić na drogie oryginały. A że w mojej kolekcji brakowało żelowego eyelinera, pomyślałam, że fajnie byłoby spróbować. Celeb Kit okazał się strzałem w dziesiątkę, który sprawił, że pokochałam dodawanie kresek do codziennego makijażu! W pudełku z pięknym, dziewczęcym designem mamy słoiczek z żelowym eyelinerem (bardzo dobra jakość, plastyczna konsystencja, pięknie zastyga na powiece), pędzelek ułatwiający jego aplikację oraz wysuwaną kredkę, która ma nam pomóc w uzyskaniu efektu przydymionego oka. Zdecydowanie polecam zarówno osobom dopiero uczącym się malować perfekcyjne kreski, jak i tym nieco wprawionym. Za tę cenę naprawdę warto!

cena regularna w Rossmannie: 28,49 zł
cena na promocji -55%: 12,82 zł


Lovely Pump Up mascara

Słynna w blogosferze i vlogosferze mascara musiała prędzej czy później trafić w moje ręce - dziwnym trafem nigdy nie mogłam jej dorwać, bo albo brakowało jej na półkach, albo wszystkie tusze w drogerii były otwarte. Na szczęście tym razem ekspedientki w suwalskiej Plazie przygotowały oddzielne stoisko z żółtymi tuszami od Lovely, zapakowanymi w ochronną folię. Na ich temat widziałam same pozytywne opinie, a że akurat mój zapas kosmetyków tej kategorii zbliża się ku końcowi, uznałam, że to doskonała okazja do jego uzupełnienia, a przy okazji przetestowania na własnych rzęsach ulubieńca internetu. 

cena regularna w Rossmannie: 12,99 zł
cena na promocji -55%: 5,84 zł


Loreal Paradise Extatic mascara

Nieplanowany zakup, pod wpływem prężnej reklamy w Rossmannie, internecie, ale także za sprawą opakowania w przepięknym różowo-brązowo-złotym kolorze. Podobnie jak w przypadku Lovely, miłośniczki makijażu nie mogą się nachwalić na temat nowej mascary od Loreala, która została okrzyknięta zamiennikiem słynnego "Better Than Sex" Too Faced. Kupiłam ją z czystej ciekawości i chęci przekonania się, o co tyle szumu. I przyznam Wam szczerze, że nieco się rozczarowałam. Nie jest to mascara zła - pięknie wydłuża rzęsy, pogrubia je i rozdziela, tworząc efekt wachlarza, ALE ukochany przeze mnie Essence Curl and Hold daje mi bardzo podobny efekt, a jest duuuużo tańszy (ok. 13 zł w Naturze). Być może rozczarowanie jest spowodowane tym, że przez te wszystkie ochy i achy w internecie spodziewałam się cuda na kiju, jednak zakup Paradise Extatic tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że nie warto wydawać kroci na tusz do rzęs, bowiem dla mnie te tańsze (Essence) wcale nie odstają jakością od tych droższych. Zużyję więc i raczej nie wrócę. Marketing zrobił swoje, dobra robota, Loreal!

cena regularna w Rossmannie: 61,39 zł
cena na promocji -55%: 27,62 zł


Maybelline The Rock Nudes

W swojej kolekcji mam już "The Nudes", "The Blushed Nudes" i niedostępny póki co w Polsce "The 24k Nudes" (przy okazji - oczekujcie recenzji!). Nie mogłam więc przejść obojętnie obok kolejnej paletki z tejże kolekcji czyli "The Rock Nudes", choć przyznam szczerze, że ze wszystkich czterech podobała mi się najmniej; głównie dlatego, że preferuję cienie w odcieniach brązu, różu i złota, nie przepadam zaś na chłodnymi tonami. Nad zakupem zastanawiałam się od dłuższego czasu, jednak moja kosmetyczna ciekawość nie dała mi spokoju i ostatecznie zakupiłam paletkę. Żałuję. Po dwóch użyciach stwierdzam, że będę jej używać tylko w wyjątkowych sytuacjach. To, co widać na pierwszy rzut oka na zdjęciu to słaba pigmentacja cieni. O ile te jaśniejsze prezentują się na powiecie całkiem ładnie, o tyle niebieski czy złoty tracą swoją pigmentację i zamieniają się w buro-szare (a szkoda, bo to ich chciałam najbardziej używać). Ogromną wadą jest też fakt, iż cienie okropnie się osypują i nie da się ich ładnie rozetrzeć - chcąc zrobić w miarę ładnie wyglądający makijaż trzeba przygotować się na nigdy niekończące się dokładanie oraz plamy. I tak jak "The Blushed Nudes" czy "The 24k Nudes" jestem zachwycona, tak "The Rock Nudes" nie skradło mojego serca ani trochę. Przykro mi, Maybelline, ale jest to Wasza najsłabsza paletka. A szkoda, bo wydawała się naprawdę ciekawą propozycją. 

cena regularna w Rossmannie: 62,99 zł
cena na promocji -55%: 28,34 zł


Wibo Modern Eyeshadow Palette

Przyszedł czas na pierwszą i główną gwiazdę dzisiejszego posta czyli nową paletkę Wibo pod nazwą Modern Eyeshadow Palette, która stała się popularna na długo przed jej premierą na rynku. Vlogerki urodowe kusiły nas prezentując to cudeńko na swoich kanałach, chwaląc za piękne brokatowe opakowanie (a że ja jestem typową sroką, to wiecie) i ciekawą kolorystykę. Modern jest uważany za tańszy odpowiednik (ale nie zamiennik) słynnego klasyka Anastasii Beverly Hills Modern Renaissance. Nie powinno więc nikogo zdziwić, że paletka znika z półek z prędkością światła i bardzo trudno jest ją dostać. Niespodziewanie zachwyty minęły tak samo szybko, jak się pojawiły. Zaczęto narzekać na pigmentację cieni, osypywanie się i oczywiście kopiowane pomysłu od ABH. Ja sama, o dziwo, jestem zadowolona z zakupu. Słabsza pigmentacja jest dla mnie zaletą, a nie wadą - nie przepadam za mocnym makijażem na co dzień, a chcę używać tych cieni tak często, jak tylko się da, bo kolorystyka idealnie trafia w moje gusta. To, że się osypują także jestem w stanie przeżyć w zamian za piękny makijaż oka. Co do zarzutu odnośnie kopiowania, uważam, że jest to ta sama sytuacja jak z zestawami K-Lips czy Celeb Kit od Lovely - polska marka chce nam zaproponować po prostu tańszy odpowiednik popularnego kosmetyku, w podobnej kolorystyce, formie i za przystępną cenę. Nie widzę w tym nic złego - wręcz przeciwnie, nie czuję potrzeby wydawania ponad 200 zł na Modern Renaissance, bo wolę te pieniądze przeznaczyć na coś innego (podróże ♥) i dla osobistych potrzeb Modern Eyeshadow Palette zdecydowanie mi wystarcza. 

cena regularna w Rossmannie: 38,99 zł
cena na promocji -55%: 17,54 zł


Essence All About The Magical Forest

Zostając przy paletkach, wręcz muszę Wam pokazać nowość od Essence. Na pierwszy rzut oka można sobie pomyśleć, że kolory w All About The Magical Forest są wyjątkowo niepraktyczne, jednak uznałam, że jestem trochę zmęczona brązowymi, złotymi i różowymi cieniami, dlatego czemu by nie zaszaleć, szczególnie kiedy kolorystyka naprawdę mi się podoba. Jest to miłość od pierwszego użycia, naprawdę! ♥ Spójrzcie tylko na pigmentację cieni - o ile All About Roses nie zachwycało w tym aspekcie, tak to cudo wręcz poraża! A że jeszcze nanoszą się na powiekę jak marzenie, kolor utrzymuje się przez cały dzień i cena jak za taką jakość jest śmiesznie niska, mogę śmiało przyznać, że jest to jedna z moich ulubionych paletek. Nie żartuję. 

cena: 17,49 zł


Essence Metal Shock 

Także z serii "musiałam kupić". I także z serii "nie umiałam wybrać jednego koloru, wzięłam wszystkie". Metaliczne cienie to coś, z czym miałam do czynienia po raz pierwszy, a że lubię błysk na oku, to uznałam, że fajnie będzie spróbować czegoś nowego. Od kiedy tylko nałożyłam jeden z odcieni na powiekę, włączam je codziennie do swojego makijażu. Są to cienie w płynie, które nakłada się na skórę za pomocą aplikatora (by the way - ciężko wyciąga się go z buteleczki przez zbyt wąski otwór i za każdym razem boję się, że pociągnę za mocno i gąbeczka oderwie się od patyczka). Zastygają one po dłuższej chwili, więc spokojnie można je rozblendować. Wystarczy naprawdę niewielka ilość, by uzyskać wręcz powalającą pigmentację. Ich trwałość to także kosmos - mój rekord to 27 godzin (nie pytajcie, zasnęłam z makijażem na twarzy po wykańczającym dniu), a Metal Shock był wciąż w nienaruszonym stanie. Więc jeśli tylko macie okazję i lubicie błyszczące cienie, to pędźcie do Hebe i bierzcie, a zakochacie się tak jak ja! ♥

cena: 15,49 zł

~*~

Oj, zaszalałam! ♥ Post wyszedł naprawdę długi, za sprawą wielkiej ilości zakupionych kosmetyków. Koniecznie podzielcie się swoimi zdobyczami w Rossmannie - uwielbiam tego typu posty!

Od teraz koniec z kosmetykami do co najmniej grudnia :D tak, Nastya, bo ktoś w kto uwierzy


17 komentarzy:

  1. Kupiłam tę matową pomadkę od Wibo - tę najciemniejszą. Bardzo jestem z niej zadowolona, ale po mniej więcej 7-8 godzinach zaczyna mi się lekko kleić i to powoduje mały dyskomfort :D No ale to i tak bardzo długo, więc nie ma co narzekać za tak niską cenę w dodatku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nie było takich problemów - wręcz przeciwnie, mogę ją nosić cały dzień i nie odczuwam żadnego dyskomfortu. Za tę cenę to po prostu bomba <3
      Buziaki :*

      Usuń
  2. Ta paletka z Essence jest genialna :-) ja się zastanawiałam nad tą paletą z Maybelline, ale skutecznie unikał Rosmanna i widzę, że bardzo dobrze na tym wyszłam. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie straciłaś, naprawdę, dla mnie to jedna z najsłabszych palet, jakich próbowałam. A szkoda, bo miała potencjał.
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  3. Osobiście uwielbiam produkty z WIBO.
    Cudne zakupy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja również uwielbiam Wibo i Lovely za piękne opakowania i coraz lepszą jakość <3
      Buziaki :*

      Usuń
  4. Ja na promocji kupiłam może 3 rzeczy, ale żałuje, że nie mogłam kupić tej matowej szminki i pomady wibo i zestawu do kresek z lovely ale no cóż. Może innym razem się poszczęści, ważne, że chociaż ty masz, czekam na makijaże z paletka z wibo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że się poszczęści - może spróbuj poszukać w internecie? Polecam stronę ezebra.pl, jest tam sporo produktów Wibo, pomadę też widziałam. Niestety ta promocja ma to do siebie, że najbardziej pożądane produkty znikają z prędkością światła.
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  5. Super produkty zakupiłaś i to jeszcze w przecenie :) Ja niestety jak są takie przeceny to albo nie mam funduszy albo zapominam przez naukę. To co niektórzy ludzie robią z produktami w drogeriach jest serio słabe. Ja kiedyś kupiłam eyeliner, który po kilku dniach nie nadawał się już do użytku bo tak często był otwierany :/
    im-dollka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety też niby nie miałam funduszy, ale jednak się zagalopowałam i teraz po studencku kombinuję :D
      A co do zachowania klientów w drogerii - nie wiem nawet jak to skomentować. Wolę kupować w internecie.
      Buziaki :*

      Usuń
  6. Fajne kosmetyki sobie upolowałaś, uwielbiam promocje w rossmanie. ♥ Zaobserwowałam blog ♥
    Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru ♥
    https://recenzjella.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również uwielbiam, ale muszę się ograniczać, bo miejsca w szufladach brakuje :D
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  7. Kanapka z chlebem? Chleb + ketchup tez może być. :D
    Ja totalnie zapomniałam o tej promocji.
    Następnym razem zwróce uwagę na ten fluid z Under Twenty. Chciałabym go dorwac w promocji. :D

    http://screatlieve.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie przepadam za ketchupem - wolę przecier pomidorowy :D
      Smutna wiadomość jest taka, że promocja -55% nie obejmuje tego fluidu, ale możesz się czaić na promocję w Naturze, bo widziałam go tam często za około 11 zł - boli mnie serce, że nie mam Natury w Suwałkach!
      Buziaki :*

      Usuń
  8. przepiękna jest ta paletka z wibo, muszę na nią zapolować!

    OdpowiedzUsuń

1. Dziękuję za komentarz! W ten sposób motywujesz mnie do dalszego blogowania, a każda motywacja jest na wagę złota!
2. Jeżeli zostawisz link do swojego bloga - możesz mieć pewność, że na niego zajrzę, a jeśli mi się podoba, to skomentuję.
3. Do reklamowania bloga stworzyłam specjalną zakładkę - "Spam".